Sandacz z gruntu

lowienie sandacza

lowienie sandaczaNa temat sandacza z gruntu narosło wiele różnych opinii, ja przedstawię dokładnie jak go łowić, by mieć świetne efekty, porównywalne z metodą spinningową na gumę. Dla mnie nie ma nic piękniejszego, jak uciekający kawałek styropianu, zawieszonego za szczytówką wędki, gdy jest branie, praktycznie każde inne. Rzadko zdarzają się typowe odjazdy na trzy, czyli krótko, dłużej i długi odjazd, a brania są różne, w zależności od wielu czynników.

Najważniejszą sprawą jest zachowanie zimnej krwi przez wędkującego, a i tak sporo zacięć jest pustych. Jeżeli zatniesz za wcześnie, poczujesz go tylko na wędce, jeżeli trochę później, a nie połknie przynęty, to zepnie ci się w połowie wody, lub przy brzegu. Możesz też długo czekać, lecz jeżeli tylko poczuje jakikolwiek opór na wędce, czy splątanie nierówno nawiniętej żyłki, lubi puścić przynętę. Zacinaj na wyczucie, najlepiej gdy już dobrze się rozjedzie.

Czekaj dłużej, jeżeli masz dużego żywca, a na pierwszych wyjazdach lepiej zacinaj póżniej, niż za wcześnie. Jeżeli już masz go na kiju, to staraj się tak holować, by nie zluzować żyłki, a hol prowadzić w miarę szybko i pewnie, a ląduj rybę do dużego podbieraka. Sandacz ma pysk kościany i twardy, więc hak lubi się tylko zaczepić, a nie mocno wbić. Ja nie używam podbieraka. Samo doholowanie ryby do brzegu mi wystarcza i nie bardzo rozpaczam gdy się zepnie. Wiele ryb różnych gatunków (w tym duże karpie) wypinam  w wodzie i wypuszczam, nie lądując ich na brzegu.