Na ryby nad starorzecza Bugu

Starorzecza Bugu charakteryzują się ciekawą niekiedy zapomnianą przez ludzi dziką scenerią. Każdy kto pierwszy raz uda się nad te piękne malownicze tereny wędkarskie, powraca tam jak bumerang , zauroczony pięknem dzikiej natury. W tych naturalnie wyrzeźbionych starych korytach rzeki napotkać możemy ogrom dzikiej zwierzyny , niespotykaną w miastach kolorową roślinność i ogrom przeróżnych owadów – nie koniecznie tych dokuczliwych dla człowieka. W starych korytach Bugu żyje też ogromna ilość ryb, szczególnie bogate są w piękne okazy lina , karpia czy karasia.

Częste zmiany koryta Bugu powodują, że jest tych starorzeczy trochę – różnią się one wielkością, głębokością, oddaleniem od rzeki. Są wśród nich takie, które łączą się z rzeką co roku w czasie wiosennych wylewów, są połączone stale oraz takie, do których wylewy docierają w nielicznych latach. Jedne mają wodę przejrzystą inne wręcz przeciwnie – łączy je jednak to, że każde ma swoich mieszkańców czyli ryby. Ze względu na kłusownictwo, głównie w postaci „typów” z sieciami, które niestety występuje (choć ostatnio znalazła się grupa ludzi, którzy zaczęli robić z tym procederem porządek na poważnie),można zaobserwować ciekawe zachowanie ryb – są one bardzo ostrożne i płochliwe, ale da się je złowić.

Starorzecza są łowiskami trudniejszymi niż sama rzeka i wymagają sporo cierpliwości. Samo znalezienie dobrego miejsca i nęcenie, nie gwarantują tu pewnych połowów. Ryby w starorzeczach mają po prostu rzadkie dni dobrego żerowania i trzeba na nie trafić, ale wtedy można konkretnie połowić. Przy wyborze miejsca połowu, nie należy się sugerować wielkością bużyska, największe wcale nie muszą być najlepsze.

Bardzo frustrujący jest fakt dziwnej sezonowości połowów niektórych gatunków – można odnieść czasem wrażenie, że ryby dosłownie „zapadają się pod ziemię”, czy też raczej pod wodę. Pewne w jednym sezonie łowisko linów, w następnym nie daje szans na złowienie niczego specjalnego, ryby są, ale nie wiadomo z jakich powodów nie biorą. Najgorzej wygląda tu sytuacja z karasiami złocistymi – występują wszędzie, biorą wszędzie, ale złowić jakiegoś to ciężka sprawa.

Na starorzeczach warto przede wszystkim nastawić się na liny, są to najczęściej sztuki koło kilograma – 1,5 (takie koło 2 kg i większe też są). Przynęty to zwykle czerwone robaki, rosówki i kukurydza – jeśli miejsce było nią nęcone. Jeśli chodzi o zestawy, to są dwie szkoły: mocny i toporny na miejsca silnie zarośnięte (nie wiem, na ile to linom odpowiada, bo osobiście nie stosuję – znajomy daje nawet przypon wolframowy, „co by szczupaki nie kradły rosówek” i ma na koncie lina 2,4 kg) i delikatniejszy na inne stanowiska. Są w tych starorzeczach oczywiście ładne okonie, płocie, wzdręgi i leszcze, w kilku są też karpie.