Polskie duże rzeki nizinne

W naszym kraju nie brakuje miejsc do wędkowania, mamy piękne i malownicze tereny niektóre wyglądają jak z bajki i wyglądają jak z kalendarza. Do takich miejsc można śmiało zaliczyć nasze największe rzeki nizinne.Jest ich kilka, ale ich wielkość i długość powodują, że stale (lub przynajmniej okazjonalnie) łowią w nich rzesze wędkarzy naszego kraju. Wisła, Odra, Bug, Narew, dolny odcinek Warty to środowiska bardzo zróżnicowane i ogromne. Na krótkich odcinkach występują bardzo różne typy wody – od podobnych do rzek górskich kamiennych raf na śródrzeczu czy rozmytych i rozwleczonych główek i opasek, po stawowe w charakterze starorzecza lub odcięte łachy przypominające jeziora. Stosuje się na nich niemal wszystkie dostępne metody oraz techniki łowienia.

Wielka rzeka nizinna to środowisko, w którym żyje najwięcej gatunków ryb. W Wiśle, Bugu czy Odrze można liczyć na ryby bystrej wody – choćby na brzany i klenie, a także na gatunki kojarzone z najspokojniejszymi łowiskami – karasie i liny. I wreszcie – wielkie rzeki nizinne dają wędkarzom możliwość kontaktu z bardzo zróżnicowanymi krainami przyrodniczymi, od rejonów całkowicie dzikich, nietkniętych niemalże przez cywilizację, po fragmenty do tego stopnia zagospodarowane przez człowieka, że aż… nieludzkie.

Górna Narew stworzyła na przykład sieć zarośniętych trzciną kanałów, po których można się poruszać wyłącznie łodzią. Nietrudno się tam zagubić, zabłądzić i krążyć godzinami w poszukiwaniu wyjścia. Na Wiśle powyżej Warszawy zdarzają się wielokilometrowe odcinki w znikomym stopniu naruszone przez hydrotechników – piaszczyste, pełne wysp, przenoszących się przykos, zmieniających położenie łach. „Najdziksza wielka rzeka nowoczesnej Europy” – mawiają o niej przeciwnicy regulacji i kaskadowania, traktując ową dzikość jak największy atut.

Wielką rzeką jest Bug graniczny i jego niektóre niższe partie. Płynie wolno i swobodnie, nieograniczony nawet wałami przeciwpowodziowymi, co roku zalewając wielkie połacie łąk, łęgów, olsów. Wielkie rzeki nizinne to także Warta obetonowana w Poznaniu, krakowski odcinek Wisły (także w betonach), to Odra przemysłowa z główką po główce, to jej wrocławskie, miejskie fragmenty, to także zapora we Włocławku i w Dębem.

Dla wędkarza wielkie rzeki to przede wszystkim rekordowe, niezłowione dotąd ryby. To stukilowe sumy… Widziano takie, miewano je na wędce… To dziesięciokilowe brzany, podobnej wielkości bolenie, to półtorametrowe sandacze i klenie wielkie jak amury. To zasiadki na brzegu, na wyspach, to brodzenie w woderach i spodniobutach, to wędkowanie z pontonów i łodzi. To najspokojniejsze łowienie na przynęty roślinne, to spinning, muchówka…

Wielka rzeka daje nieskończone możliwości wędkarskiej realizacji. To także ustawiczne zmiany – tam, gdzie jeszcze niedawno była płycizna, jutro może być głęboki dół; tam, gdzie nurt rwał jak szalony, za kilka miesięcy jest zastoisko, a wczorajsze bezrybie okazuje się wędkarskim eldorado. Wielkiej rzeki nie da się poznać tak jak wielkiego jeziora – czyli miejscówki za miejscówką.

Kategoria wpisu Łowiska Etykiety , , , , . Zaznacz permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>